Wiosenna ścieżka przebudzenia

Masz wybór. Możesz dać się powalić negatywnym informacjom, a możesz postawić bosą stopę na macie i nawiązać kontakt ze sobą, ze swoim ciałem. Po prostu być. Joga  się nie zatrzymuje, joga może towarzyszyć nam cały czas. Zapraszamy do wspólnej podróży.

Minął rok naszego funkcjonowania z pandemią w tle, albo w roli głównej. Jakkolwiek się z nią układamy, wpływa na nasze życie, dużo już zdołała zmienić, wystawić na wiele prób, przetestować umiejętność adaptacji do zupełnie nowych warunków. Wymusiła konfrontację z rzeczywistością, obnażyła słabości, pozbawiła możliwości kontroli codzienności. Ale też pozwoliła na nowo urządzić się w byciu tu i teraz. 

Zastanówmy się, jak reagujemy na zmiany, bo towarzyszą nam od zawsze. Ta, której doświadczamy obecnie zbiorowo, na ogromną bo ogólnoświatową skalę, jest największą, z jaką przyszło nam się zmierzyć od lat. Doświadczamy jej w odosobnieniu, a przecież jesteśmy istotami społecznymi, podstawą naszej egzystencji są między innymi relacje.

Ograniczenie kontaktów społecznych może być jednym ze źródeł stresu, szczególnie, gdy trwa nie chwilę, a rok. Do tego dochodzą ograniczenia, obostrzenia, nakazy. Zmieniły się okoliczności spełniania się sportowego, kulturalnego, zawodowego. To także w dłuższej perspektywie jest źródłem stresu. Jesteśmy w stanie wiele znieść, aż w pewnym momencie zapala się światełko alarmowe, zaczynają pojawiać się sygnały ostrzegawcze w postaci zmęczenia, wysokiego ciśnienia, spadku odporności, bólu w klatce piersiowej, bezsenności. Zmienia się nasza gospodarka hormonalna. Jednorazowy wyrzut hormonów odpowiedzialnych za odruch “walcz i uciekaj” może uratować życie, takie jest ich przeznaczenie. Ale kiedy ten proces odbywa się przewlekle, może doprowadzić poważnych schorzeń. 

W całym procesie doświadczania zmiany ważna jest świadomość, refleksja i to jest pierwszy krok – zauważanie, zatrzymanie, otwarcie. Ale czy jesteśmy na to gotowi? Podjąć działanie, popracować ze zmianą, oswoić ją. Rodzą się pytania, czy praca ze zmianą musi się sprowadzać się do działania, a może do akceptacji samej zmiany?

Trudno mówić o pozytywach wynikających z pandemii, ale nie można też powiedzieć, że ich nie ma. Jakby to ubrać w jedno słowo, dla wielu osób, byłoby to PRZEBUDZENIE. Skierowanie uwagi na emocje, odczucia, reakcje, na budowane relacje. To swoiste kształtowanie siebie na nowo. Skierowanie uwagi w stronę wszystkiego co nam służy, w stronę natury. 

Budząc się odkrywamy moc świadomego oddechu – to wstęp do redukcji stresu, uwolnienia napięć. Pierwszy krok do budowania relacji z ciałem, odbierania sygnałów z jego wnętrza, odpowiadanie na nie. To także szukanie nowych ścieżek, przestrzeni i możliwości. Okoliczności inspirują, by praktykować uważność. Choć nie od razu, najpierw było zaskoczenie, potem wyparcie, czasami strach. Całkiem sporo osób na tym się zatrzymało. Ale można iść dalej, szukać nowych rozwiązań, wyostrzyć zmysły, nieustannie zadawać sobie pytanie, co mi służy, czego potrzebuję i pozwolić sobie na to. Troska z odrobiną życzliwości ale nie pobłażliwość. Świat się zmienia – z nami czy bez nas, zmieniają się okoliczności, często także priorytety. Cały czas dokonujemy wyborów.

Suma doświadczeń ostatnich miesięcy, szukanie równowagi pomiędzy skrajnymi emocjami, ale i konieczność adaptacji do nowych warunków, to wszystko stanowi dobry fundament projektu pod nazwą “wiosenna ścieżka przebudzenia”. Właśnie ten trudny czas pozwala odkrywać nowe możliwości pracy z sobą. Powrót do aktywności fizycznej, spacerów, jogi może być naszym sprzymierzeńcem w procesie redukcji stresu, w budowaniu odporności. 

Polecamy moc oddechu i relaksacji. Oddech jest w każdym z nas, ale czy zdajemy sobie sprawę z jego ważności? Spokojny, świadomy oddech może nam pomóc w codziennym, samodzielnym radzeniu sobie ze stresem. Ale trzeba się tego nauczyć. Znaleźć przestrzeń, by poświęcić temu czas, dać odpowiednią uwagę. Już kilka minut dziennie kontrolowanego oddychania może jakościowo poprawić nasze funkcjonowanie – poprawić jakość snu, zredukować napięcia w ciele, poprawić koncentrację. Już kilka wdechów i wydechów wpływa na nasz układ nerwowy. 

Jak zacząć? Może tak. Wyjdź na zewnątrz lub otwórz okno. Zatrzymaj się w wyprostowanej postawie bądź usiąść prosto, otwórz ramiona, trzymając je wzdłuż tułowia. Weź głębszy wdech przez nos, poczuj chłód pomiędzy brwiami, u nasady nosa, wciągając powietrze. Zrób wydech dociskając stopy do ziemi. Powtórz to kilka do kilkunastu razy. Obserwuj, jak się czujesz. Spróbuj to ćwiczenie rano lub wieczorem. Może być także chwilą zatrzymania w codziennych czynnościach, chwilą odpoczynku.

Drugie ćwiczenie do wykonania zanim wstaniesz z łóżka przez 3-5 minut. Połóż się wygodnie na plecach, połóż swoje dłonie w okolicach pępka, zamknij oczy, oddychaj tak, żeby poczuć delikatne unoszenie i opadanie dłoni na brzuchu. Nie naciskaj na brzuch, staraj się oddychać swobodnie, naturalnie. Możesz je powtórzyć wieczorem. 

To na początek. Tak jak spacer 20-minutowy. Zapraszamy do praktyki.